Pidżama Porno - Józef K.
Tekst :
Ludzie z pierwszych stron gazet
Obce twarze wirują przed tobą
Nikt się na nich nie patrzy
I oni nie widzą nikogo
Kurwy i faszyści są w niebie
Wszelkie zło się przez zło zbawiło
Pozostałych osądził sąd
którego naprawdę nie było
Sto noży wbili mu w plecy
On podał ręce mordercy
Czymś musiał narazić się innym
Czy tylko tym, że był niewinny
Ludzie z pierwszych stron gazet
Pozostałych już osądzili
Chce oczy zamknąć i kraść
Grabić, grabić, grabić
to co nam zagrabili
Kim jest Józef K.?
Józef K. prawdziwy?
Oto Józef K.
Józef K. nieżywy
(refren by Czoper)
Nie wydłubiesz im oczu
Nie wybijesz im zębów
Co ci tylko zostało - twój strach. Inne utwory
Wódka Choć ze mną do łóżka Stąpając po niepewnym gruncie Nie wszystko co pozytywne jest legalne Outsider Kiedy praży się Paryż Dłoń, która podpisała papier Xero z kota Tyle dróg Ach co za dzień Grudniowy blues o Bukareszcie Ulice jak stygmaty Egzystencjalny paw Coca coca hera hera Styropian Hymn pokoju Nie dotykaj Losowe utwory
Spokój w niej
mógłby obronić cię przed całym złem
tyle jest
ciepła w jej dłoniach, które oddać ci chce
nie wiesz sam
jak mogłeś spotkać ją, kiedy i gdzie
jednak jest
tylko dla ciebie tu zjawiła się
O czym można marzyć gdy
twoje sny nie znaczą nic
mógłbyś wyjść nie...
[Bonus track]
Suffer the raging anger creeping below
Trapped in the circle, so helpless
Forces beyond
This is your last chance to die
I hear a thousand voices screaming my name
Dreams of a life forgotten now will be gone
Never to return again
Hide from the light, you feel so hypnotized
Filtered and disguised
Burning forever, try to remember
Sadness...
Don’t know why
You want to follow me tonight
When the rest of the world
With whom I’ve crossed and I’ve quarreled
Let’s me down so
For a thousand reasons that I know
To share forever the unrest
With all the demons I possess
Beneath the silver moon
Portowy zgiełk
głowa pęka na pół
fałszywy jęk świata bez bohaterów
gniewne jak morze to miasto co śpi
pilnuj mnie
utonę w nim
Wieczorny szept kusi jak świeża krew
znajomy szept błaga o nieśmiertelność
kiedy niewiele już mam pewnych dróg
wiele dziś się może stać
Obudź się
leży tu gdzieś...
Jak to na wojence ładnie, (bis)
Kiedy ułan z konia spadnie. (bis)
Koledzy go nie żałują,
Jeszcze końmi potratują.
Rotmistrz z listy go wymaże,
Wachmistrz trumnę zrobić każe.
A za jego trudy, prace,
Hejnał zagrają trębacze.
A za jego młode lata,
Trąbka zagra tra-ta-ta-ta.
A...